Ad Astra Rozdział 2 część 2

– Robby oznacz cele! MadHatter, Boomhauer! Poczekajcie na oznaczenie celów i postawić ogień zaporowy, strzelać bez rozkazu. – Tak jest! – Się robi Pani Admirał. – odpowiedzieli. – Tylko panowie bez szaleństw, oszczędzać zasoby. Przydadzą się na później. – Ostatnie słowa wypowiedziała jakby do siebie. Kilka godzin później było już po wszystkim. „TEST ZALICZONY”- Zadudnił głos w głośnikach. Równocześnie wszystkie monitory wyświetliły na zielono ten sam tekst który wydobywał się co dziesięć sekund z głośników. To był ostatni test, ostatnia symulacja przed otrzymaniem przydziału. Egzamin końcowy dopuszczający do nowego okrętu, nowych zadań. Przepustka w przestrzeń, i co za tym idzie, pełna gaża na konto. – Moje gratulacje dla wszystkich. Zdaliśmy śpiewająco. – powiedziała Kiciakamyk na głównym kanale dostępnym dla wszystkich członków załogi i go szybko rozłączyła. – No dobrze. Czy ktoś jest mi w stanie powiedzieć o co chodzi z tą Admirał? – na mostku nastąpiła cisza. – Rubby? Wytłumaczysz? – Tak Pani Komandor. – odpowiedział. – W systemie jest nieskasowany log Admirała Whiliama Maximusa Torky Gradsnera. Musiał się nie wylogować po ostatnich szkoleniach i padł pomysł aby zrobić Pani żart i przy stopniu nadpisać Pani personalia. Czy podobał się Pani żart? – Nie! Czyj był to pomysł? – spytała stanowczo. – Nie mogę odpowiedzieć Pani Komandor. -Rubby, jesteś chyba zbyt ludzki jak na potrzeby pokładowego SI. Czy mam cię zgłosić do przeglądu z adnotacją o redukcję pewnych zachowań przed wyruszeniem na prawdziwą misję? – Proszę go nie męczyć Pani Komandor. To był mój pomysł. – usłyszała głos za sobą. Wiedziała czyj to głos i nawet się nie zdziwiła. Odwróciła się w kierunku właściciela głosu. Argendor stał wyprostowany z obojętnym wyrazem twarzy i założonymi z tyłu rękoma co jeszcze bardziej ją zirytowało. -Poruczniku. Wie Pan doskonale że jesteśmy na służbie. I do tego w symulatorach jesteśmy pod stałą obserwacją wielospektralną. Rejestrują i analizują każdy nasz ruch, każdą decyzję, każde wypowiedziane słowo, każde drgnięcie mięsni twarzy, analizują każde zachowanie. Analizują, analizują, analizują, badają, wyciągają wnioski, i koniec końców różnie to może się skończyć. Chciałabym wiedzieć czemu wystawił Pan nas wszystkich na „nietypową sytuację”. – zaznaczyła wyraźnie ostatnie dwa słowa. – W przestrzeni jest pełno rożnych nietypowych sytuacji. Powiedziałbym nawet że praktycznie jest ich więcej niż tych typowych. – uśmiechnął się głupkowato starając się rozładować narastające napięcie. – Doprawdy? Z racji tego że wszystko jest tutaj rejestrowane nie zbesztam pana Panie Poruczniku, chociaż mam ochotę powiedzieć panu kilka nieregulaminowych słów. – To proszę mi je napisać. Przeczytam po służbie. Popatrzyła na niego uważnie czy przypadkiem nie robi sobie z niej głupich żartów. – Dobrze. – Odpowiedziała ku jemu zdziwieniu. – Ma ktoś coś do pisania, i coś na czym można pisać? Nie wyślę panu wiadomości na komunikator bo może ktoś ją niepowołany odczytać, a ja chcę aby zostało to między nami. Po chwili zjawił się główny mechanik z grawerem laserowym do oznaczania części i kawałkiem białej taśmy uszczelniającej. Kicia wzięła przybory, ustawiła grawer na najniższą moc, szybko coś napisała na kawałku taśmy. – Dodatkowo do jutra do południa proszę dostarczyć mi oficjalne wyjaśnienie całej tej sytuacji. Oczywiście oficjalną drogą, nie na kawałku taśmy czy innym elemencie. Złożyła taśmę tak by wiadomość była w środku i podała Argendorowi. – Proszę to przeczytać po służbie. I proszę wrócić na swoje stanowisko. – dodała. – W obronie Pana Porucznika chciałbym zaznaczyć… – Nie Rubby!- Przerwała mu szybko. – Nic nie mów. Sprawa zakończona. Wyloguj całą załogę z symulatora. Koniec na dzisiaj. Czekamy na pozwolenie opuszczenia symulatora zgodnie z regulaminem.  – Powiedziała głośno spokojnym głosem do kontroli szkoleniowej. Po chwili rozległ się głos Robbyego. – Udzielono zezwolenia na opuszczenie symulatora. Załoga wylogowana Pani Komandor.  Po zakończeniu wszystkich formalności i opuszczeniu budynku szkoleniowego, część załogi wraz z Argendorem udała się do klubu oficerskiego znajdującego się nieopodal jednostki. Siedząc samotnie przy stoliku i popijając kolejną syntetyzowaną whiskey przypomniał sobie o wiadomości. Sięgnął do kieszeni po zmięty już trochę kawałek taśmy, wyciągnął i nie puszczając z ręki obrócił ją kilka razy zastanawiając się czy przeczytać. Ciekawość wzięła górę. Zrobił porządny łyk napoju opróżniając przy tym szklankę i rozchylił taśmę. Sekundę później stolik przy którym siedział był obryzgany nieprzełkniętą whiskey. Przypadkowy oficer, który właśnie przechodził naprzeciwko, zatrzymał się zażenowany i uważnie przestudiował swój ubiór w poszukiwaniu plam. Karcąco spojrzał się na rechoczącego Argendora i już otwierał usta aby wszcząć pyskówkę, gdy jego wzrok zatrzymał się na białym kawałku taśmy na którym widniał drukowanymi literami napis „SPIERDALAJ”. Autor: Argendor