Ad Astra Rozdział 2 cz. 16
– Tak więc Panowie kontynuując temat ostatniego spotkania. – Usłyszał głos a na jego pulpicie wyświetliło się imię nazwisko i stopień zabierającego głos. – Ustaliliśmy, że należy wzmocnić instalacje obronne na sektorach D4A, D4B, C5D. Przesunąć oddziały wsparcia z sektorów D5B, D5C aby umożliwić szybkie przejęcie sektora C4C, który pozwoli na szybkie zajęcie sektorów C3B, D3A. Zabezpieczyć możliwe wejście na sektor C4B w razie gdyby nieprzyjaciel zablokował nam dalszy dostęp. Sojusznik w tym czasie uderzy na sektory D4C, D3B, E3A zabezpieczając nam tym posunięciem sektory D4B, D5C. Naszym priorytetowym zadaniem będzie zajęcie D3A i przerzucenie tam głównych sił gdy tylko zamkną sektor D3B. Z D3A będziemy kierować się w stronę sektora C3B a po jego zajęciu i przejęciu instalacji uderzymy na D2A a następnie C2A. W tym czasie sojusznik powinien już atakować sektor E2A a my zapewnimy mu osłonę z sektora D2A. – Giebesze nie umknęło uwadze to że z góry zakładają zdobycie instalacji na C3B. A przecież w przypadku zaciętego oporu instalacja zostanie zniszczona podczas walki i trzeba będzie ją odbudować co spowolni atak na D3A. Ale postanowił na razie się nie wtrącać w obawie że coś mu umknęło w dokumentacji. Nie chciał się ośmieszać pierwszego dnia.
– Ja proponuję przejąć C4B zanim zajmiemy sektor C3B. – Odezwała się inna osoba i podobnie jak poprzednim razem na pulpicie Giebehy wyświetliły się personalia zabierającego głos. – Dzięki temu odciążymy sobie sektor C4C i będzie można tam się skupić na wydobyciu surowców zamiast toczenia walk ofensywnych. Ilość surowców jest kluczowa do prowadzenia kampanii więc gdzie jest to możliwe powinniśmy przesuwać front coraz dalej aby umożliwić ich pozyskiwanie.
– Ma Pan absolutną rację Admirale, ale surowców pozyskiwanych z naszych sektorów D5B, D5C, C5D, D4A i D4B jest wystarczająco więc można opóźnić zajęcie C4B i zostawić sobie ten sektor w obwodzie gdyby przeciwnik odciął nam dojście do sektorów D2A i C2A i przekserować siły na C3A.
– Ale w tym czasie C4B może być już zajęte i nie będzie możliwości…
– Powinniśmy nie skupiać naszych sił na poboczne sektory tylko wejść klinem jak najgłębiej w X1X, ufortyfikować go i atakować z centrum! – Wtrącił kto inny.
– Po zajęciu D2A powinniśmy atakować E2A a nie pozwalać aby sojusznik rósł w siłę!
– Nie można przesuwać wsparcia z D5B i D5C!
– Nie możemy łamać umów sojuszu E2A nie jest dla nas! Nie możemy wchodzić sobie w drogę tylko się wspierać i osłaniać. Takie były postanowienia i zobligowani jesteśmy utrzymywać warunków.
– Podniosła się wrzawa. Pulpit Giebehy jarzył się cały czas coraz to nowymi personaliami zabierających głos. On sam siedział w milczeniu i skupieniu starając się wyłowić z hałasu jak najwięcej sensownych możliwości.
– Jeżeli zaatakujemy X1X będzie nas to kosztowało zbyt wiele sił i zasobów a przede wszystkim czasu. Jeśli uda nam się go przejąć to praktycznie od razu będziemy zmuszeni odpierać ataki z każdej strony a i tak nie uda nam się go utrzymać na tyle długo aby móc go eksploatować. Zbyt wielkie koszty na taki manewr i zbyt wielkie ryzyko niepowodzenia.
– Atakując X1X zyskujemy szacunek i poważanie innych korporacji. Widząc nasze posunięcie też będą chcieli uszczknąć dla siebie jakiś smaczny kąsek i się przyłączą do nas atakując wewnętrzne sektory z innych stron i zmuszając złoto – czerwonych do przegrupowania. Zahamuje to jednocześnie ich ekspansje na zewnętrzne sektory odciążając grupy defensywne i zamieniając je tym samym w ofensywne.
– Nie! Atakując X1X wystawiamy się na pośmiewisko! Aby podjąć się ataku na centralny sektor musielibyśmy znacznie osłabić inne nasze sektory przez co stałyby się łatwym celem i na tyle atrakcyjnym że nawet sojusznicy mogliby się pokusić na zdobycie ich. Trzymajmy się ustalonych już planów są wielokrotnie sprawdzone przez symulacje i mają jak na razie najwyższy procent sukcesu!
– Ale jest to siedzenie w jednym miejscu i okupowanie starych dziur! Zasoby z nich są na wyczerpaniu a centralne sektory są jeszcze bogate w złoża. Oczywiście okupują je wielkie i silne korporacje dzięki temu że są wielkie i silne. Dla tego właśnie są wielkie i silne bo słabsze boją się zaryzykować, boją się utracić swoje ciepłe kloaki i złapać wiatr słoneczny w żagle. Siedzicie w miękkich fotelach i kalkulujecie jak w nich pozostać. Czego się boicie? Że premia na koncie nie będzie się zgadzać? Że nie wystarczy na to żeby na emeryturę przeprowadzić się na Ziemię? Ze was zdegradują, ukarzą, napiętnują? – Giebeha widział że kilka osób mu przytakuje, ale nikt z nich się nie odezwał.
– Panie Admirale. Proszę się uspokoić. – przemówił przewodniczący spotkania. – Sprawdzaliśmy tę opcję kilkadziesiąt razy i jej wyniki za każdym razem nie były zadowalające. Po za tym zarząd nie zgadza się na opcje zagrażające w dużym stopniu utraty zdobytych już sektorów a na nowo zdobytych trzeba zakładać odbudowę potrzebnej instalacji co niestety kosztuje czas i zasoby które trzeba sprowadzić zanim zacznie się je pozyskiwać.
– Bo zarząd pochował się jak borsuki w norach!
– Admirale, przywołuje Pana do porządku zanim powie Pan o jedno słowo za dużo!
– Admirał rozejrzał się po sali jakby szukał głosu poparcia ale nikt się nie odezwał, nikt się nie stawił za nim. Wydał z siebie pomruk niezadowolenia i na znak protestu rozłożył się wygodniej swoim fotelu jakby nie chciał brać udziału w dalszej rozmowie.
– A więc. – kontynuował przewodniczący. – wracając do naszych ustaleń. – Giebesze wpadła do głowy jedna myśl. Chciał ją sprawdzić jak najszybciej więc włączył swojego kompada. Położył go przed sobą na pulpicie, rozwinął ekran i szybko wyszukał interesujące go pliki. Oczywiście nie słuchał już dalszych wywodów, symulacji i ustaleń ale przecież wszystko i tak będzie mógł nadrobić ze sporządzonych protokołów. Zagłębił się w lekturę złożoną z tabelek, liczb, wykresów i naukowego bełkotu robiąc sobie przy okazji notatki. Gdy po jakimś czasie spotkanie dobiegło końca Giebeha ruszył prosto do części budynku w którym swoje biura mieli oficerowie naukowi. Po ponad kilometrowym spacerze korytarzami sztabu dotarł do celu gdzie czekało go rozczarowanie. Znajdowało się tam tylko kilka gabinetów. Większość z nich zamknięta. Jeden był otwarty i siedział w nim podstarzały profesor. Prof. Ohmar Ismaynye widniało na tabliczce. Po krótkiej rozmowie dowiedział się że akurat tym co interesuje Giebehę nie zajmuje się ten profesor tylko inny. Jak nie ma go w gabinecie to jest zapewne w laboratorium znajdującym się w oddzielnym budynku. – No tak. -pomyślał Giebeha. – Przecież główny budynek laboratorium stoi cztery kilometry od mojej kwatery. Poprosił o podanie adresu upewniając się że to ten sam budynek o którym myśli, pożegnał się i wyszedł.
Jak wytresować smoka?
Więzy krwi cz. 10
Zobacz również
Ad Astra Rozdział 2 część 6
29 kwietnia, 2024
Ad Astra Rozdział 2 część 12
11 czerwca, 2025